O WYSOKIEJ WRAŻLIWOŚCI I NADAKTYWNOŚCI MENTALNEJ U DZIECI

W dzisiejszym świecie, świecie sukcesu, szybkiego rozwoju, pośpiechu, rywalizacji, komercjalizacji, wrażliwość bywa często pojmowana jako słabość, kruchość, cecha niezbyt przydatna, nieadaptacyjna, będąca bardziej kulą u nogi niż zaletą czy zasobem, zarezerwowana raczej dla artystycznych, wątłych dusz, poetów, romantyków i osób udzielających się charytatywnie. Cóż dopiero myśleć o nadwrażliwości/wysokiej wrażliwości/wrażliwości ponadprzeciętnej…? Badaczka tego tematu, Elaine N. Aron, do opisania osób wysoko wrażliwych używa akronimu DOES. Cechuje ich zatem:

  • D – depth of processing – głębia przetwarzania; to szukanie relacji, analogii, rozważanie wszelkich opcji, analizowanie i dostrzeganie najdrobniejszych szczegółów i subtelności.
  • O – overstimulation – przestymulowanie; to nadmierna stymulacja najróżniejszymi bodźcami, która bardzo łatwo i szybko przeciąża osoby nadwrażliwe.
  • E – emotional reactivity – reaktywność emocjonalna; to tendencja do intensywnego reagowania na różne bodźce wywołujące emocje, wyrażająca się w dużej wrażliwości i niskiej odporności emocjonalne.
  • S – sensing the subtle – wyczuwanie subtelności; to rejestrowanie niuansów, które umykają innym, staranne przetwarzanie informacji zmysłowych.

Zdaje się, że jeszcze dogłębniej profil osoby wysoko wrażliwej przedstawia francuska mówczyni i trenerka Christel Petitcollin. Mianowicie w swojej pracy skupia się na wrażliwych i nadwydajnych mentalnie dzieciach. Podkreśla, że dzieci przejawiające, w ocenie nauczycieli, pedagogów czy rodziców, tzw. trudne zachowania, nieprzystosowawcze, bardzo często otrzymujące diagnozę ADD/ADHD, Zespółu Aspergera, ASD, dysleksji lub podobnych zaburzeń/dysfunkcji/atypowości są wynikiem właśnie ich nierozpoznanej, nierozumianej, niedostrzeżonej wysokiej wrażliwości i nadwydajności.

Pamiętajmy, że wciąż mówimy o mniejszości. W dodatku cechy te wynikają z innego funkcjonowania mózgu i układu nerwowego. To jak zderzenie dwóch odmiennych światów, które pozornie są takie same. To odmienne funkcjonowanie i delikatny układ nerwowy wpisuje się również w koncepcję neuroróżnorodności. Jest to pojęcie stworzone przez Judy Singer pierwotnie dla wyrażenia potrzeb osób autystycznych do odrzucenia etykiety niepełnosprawności na rzecz pojmowania autyzmu jako neurologicznej inności. Owa neuroróżnorodność obejmuje nas wszystkich, opisuje to, w jaki sposób różnimy się pod względem funkcjonowania naszych układów nerwowych. Nasza odmienność w takim funkcjonowaniu, nazywana chorobą, niepełnosprawnością, deficytem czy dysfunkcją, w czym wyrażana jest potrzeba jej leczenia, jest próbą wymazania pewnej części, która składa się na nasze „ja”.

To krzywdząca postawa, pozbawiona tolerancji. Koncepcja neuroróżnorodności podkreśla wielość funkcjonowania i możliwości, jest wyrazem szacunku dla wszelkich odmienności, które nas wzbogacają i absolutnie nie wpisują się w żadne dysfunkcje. Wracając do profilu osób wysoko wrażliwych i nadwydajnych, badania pokazały, że właśnie u takich osób obserwuje się wyższą aktywność mózgu w rejonie wyspy. Wyspę charakteryzuje duża liczba połączeń z innymi obszarami mózgu, są to m. in. połączenia ze wzgórzem, korowymi obszarami sensorycznymi, strukturami układu limbicznego i obszarami asocjacyjnymi. Jest to obszar zajmujący się bieżącą integracją informacji o wewnętrznych stanach i emocjach, pozycji ciała i wydarzeniach zewnętrznych. Niektórzy nazywają go również ośrodkiem świadomości. Istnieją również przesłanki, że u osób wysoko wrażliwych dominuje prawa półkula mózgu, czyli funkcjonowanie związane z myśleniem abstrakcyjnym, intuicją, kreatywnością, odbieranie emocji, myśleniem obrazami, wyobraźnią, to także zdolności muzyczne, plastyczne, artystyczne, czy metaforyczne rozumienie słów. Jak się okazuje u podstaw tej wyjątkowej nadwrażliwości leży także hiperestezja (przeczulica).

To, najprościej mówiąc, bardzo intensywne odczuwanie wszystkich doznań fizycznych, ogromna wrażliwość na wszelkie bodźce, zarówno dotykowe jak i słuchowe czy wzrokowe – a to za sprawą bardzo rozwiniętego i czułego układu sensorycznego. Skutkiem tego jest np. pewien rodzaj przenikliwości sensorycznej, doskonały słuch czy bardzo wrażliwy węch lub wyjątkowe wyczucie szczegółu. Z tego wynika również większość cech, o których wspominała Eleine Aron opisując osoby wysoko wrażliwe. Hiperestezja jest niestety odbierana dość negatywnie, zarówno przez wrażliwców, jak i osoby o jej przeciętnym poziomie. Jedni wyrażają odczuwany dyskomfort, drudzy natomiast, najczęściej irytację utyskiwaniem na… codzienność. Mamy bowiem tendencję do generalizowania naszych własnych odczuć. Można przypuszczać, że najbardziej doskwiera nie sama nadwydajność, lecz bycie niezrozumianym i nieakceptowanym w swojej odmienności.

 

 

Zdaje się, że jeszcze dogłębniej profil osoby wysoko wrażliwej przedstawia francuska mówczyni i trenerka Christel Petitcollin. Mianowicie w swojej pracy skupia się na wrażliwych i nadwydajnych mentalnie dzieciach. Podkreśla, że dzieci przejawiające, w ocenie nauczycieli, pedagogów czy rodziców, tzw. trudne zachowania, nieprzystosowawcze, bardzo często otrzymujące diagnozę ADD/ADHD, Zespółu Aspergera, ASD, dysleksji lub podobnych zaburzeń/dysfunkcji/atypowości są wynikiem właśnie ich nierozpoznanej, nierozumianej, niedostrzeżonej wysokiej wrażliwości i nadwydajności. Z hiperestezją łączy się również hiperemaptia.

To trochę jak bycie lustrem i gąbką jednocześnie. Osoba z nadmiarem empatii jest jak antena dalekiego zasięgu, która pochłania każdą emocję, wibrującą w otoczeniu. Nie radząc sobie z takim przeciążeniem zatruwa się nadmiernym współczuciem, aż do poczucia winy za ból, którego doświadczają inni. Petitcollin porównuje to do bycia kameleonem bez własnej osobowości, przeżywającym silne emocje, które nie należą do niego. To zdecydowanie uciążliwa przypadłość, która wymaga wsparcia, jasnego nazwania stanów, emocji, ale też oddzielenia siebie od innych, a ludzi od ich czynów, by nie usprawiedliwiać w swej czułej naiwności choćby tego, co zasługuje na potępienie i jest niedopuszczalne.

Charakterystyczną cechą osób nadaktywnych mentalnie jest również tzw. rozgałęzione myślenie kompleksowe. Mózg większości ludzi funkcjonuje w trybie liniowym, oznacza to, że myśli następują po sobie w logicznym i sekwencyjnym ciągu. (…) natomiast w głowie nadwydajnej osoby sytuacja przedstawia się inaczej: myśli rozchodzą się promieniście, a każda z nich otwiera drzwi dziesięciu nowym, które później robią dokładnie tak samo… Skutkiem tego, osobom nadwydajnym często zwraca się uwaga na niespójność wypowiedzi, rozkojarzenie lub wypowiedzi nie na temat. Trzeba przyznać, że ich myślenie niemal nie ma końca, to wieczna analiza, poszukiwanie kolejnych rozwiązań i odpowiedzi na piętrzące się wątpliwości.. itd. ale także ogromna pomysłowość i kreatywność.

Dzieci, które wyrażają swoje przeciążenie np. poprzez złość lub gniew, a to towarzyszy im nader często, i które z tego powodu są krytykowane, strofowane, mogą przeżywać pewien rodzaj strachu przed konfliktem, utratą więzi lub z wewnętrznego przekonania, że robią coś złego i same są złe. W efekcie poczucia winy i wstydu mogą tłumić swoje emocje, przykryć je pasywnością lub dążeniem do perfekcjonizmu. W swoim poczuciu odmienności, braku akceptacji, zrozumienia, przyzwolenie na inność i przymusie dopasowania się do większości, dzieci mogą doświadczyć: poczucia niskiej samooceny, lęku przed odrzuceniem, osamotnienia, depresji, olbrzymiego smutku – ponieważ relacje z innymi ludźmi przeżywają bardzo intensywnie i są wyczulone na krytykę, dalej, mogą doświadczać niepokoju, fobii szkolnej i/lub społecznej, niechęci do nauki i ograniczenia rozwoju intelektualnego, ponieważ zwykle to bardzo inteligentne dzieci, które w szkole mogą się zwyczajnie nudzić, a ich umiejętność wyłapywania niespójności, nielogiczności również w niepisanych umowach społecznych jest silnie negowana, mogą doświadczyć ucieczki we wszelkiego rodzaju nałogi i wreszcie stworzyć fałszywy obraz siebie i wpaść w pułapkę nadadaptacyjności, czyli usilnego dopasowania się do większości, kosztem bycia autentycznym i bycia po prostu sobą. To przykry obraz i niestety nader prawdziwy, gdzie jest się zmuszanym do działania wedle określonych wzorców, w kulturze pełnej wrogości, odrzucenia, rywalizacji i braku szacunku do wszystkiego co inne, wyjątkowe, wyróżniające się i wartościowe.

Bibliografia:

  • Aron Elaine N., Wysoko wrażliwi. Jak funkcjonować w świecie, który nas przytłacza, wyd. Feeria, Łódź, 2020
  • Kabzińska Iwona, Nadwrażliwi – kulturowi „odmieńcy”, w: Etnografia Polska, 2017, s. 83-103
  • Petitcollin Christel, Pomóż dziecku mniej myśleć. O wrażliwych dzieciach, które za bardzo się przejmują, wyd. Feeria, Łódź, 2020
  • Ziemna Joanna, Autyzm – neuroróżnorodność a podmiotowość, w: Sensue Historiae, 2020, s, 115-122